poniedziałek, 31 października 2016

Hejka!

Wracam po dość długiej przerwie, a dokładnie po 6 miesiącach. To 'szmat' czasu, aczkolwiek nie potrafiłam zebrać się do napisania czegoś konkretnego. Miałam wiele pomysłów na nowy wpis, jednak nie umiałam go wykorzystać.

Dużo się u mnie działo, nie powiem, że nie. Przyglądając się spadającym kolorowym liściom na ulicę zastanawiałam się nad przemijaniem czasu, myślałam: 'Jak ten czas szybko leci, przecież jeszcze niedawno szykowałam się na pierwszy dzień szkoły, a ja już 3 miesiąc nauki zaczynam.'

Zagłębiając się w momenty z wakacji (które wspominam dobrze) mam wrażenie, jakby minęło bardzo szybko. Tak na pstryknięcie palca.
Spotykanie się z przyjaciółką, z chłopakiem w gronie znajomych. Wypady nad rzekę, jazda na rowerach czy na rolkach, a czasem nawet zwykle rozmowy dają nam tyle wspomnień.. Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak takie właśnie, niby banalne spędzanie dnia, sprawia uśmiech na naszych twarzach. Niby 2 miesiące to mało, ale mozę zmienić się wszystko, możemy zacząć inaczej patrzeć na świat, na ludzi.
Niektórzy mogą stwierdzić: 'Przecież, takie radosne chwile, mogą się zdarzyć każdego dnia, nie tylko wakacje.' Tak, to prawda, że codziennie możemy doświadczyć czegoś miłego, oczywiście jeżeli tylko pozwolimy na to.
Jednak nie zawsze jest kolorowo. Po okresie szczęścia, może przyjść nagle czas zakłopotania. Sama nie wiesz czemu się dzieję tak, a  nie inaczej, chcesz być dalej tą optymistyczną dziewczyną z wakacji. Ale coś nie daje Ci spokoju. Zaczynasz

wszystko wyolbrzymiać i brać do siebie. Masz słabsze dni, myślisz, że nawet najbliższych nie interesujesz. A nagle przychodzi myśl: 'Może czas coś zmienić? Przecież ile można zamartwiać się. Czas spróbować naprawić to co się da.'

I tak, to ty decydujesz o tym z jakim nastawieniem zaczynasz dzień. Nie zawsze jest łatwo wstać z uśmiechem na twarzy. Jedni stwierdzą, że nie chcą widzieć ludzi, którymi się otaczają, drudzy zaś nie będą chcieli się nigdzie pokazać z braku samoakceptacji, inni będą po prostu znudzeni już monotonności w swoim życiu. Ale znajdą się osoby, które mimo złych dni w swoim życiu, znajdą chodź trochę nadziei na lepszy dzień i uśmiechną się. I tak właśnie trzeba próbować działać. Od takich błahostek jak uśmiech. A to może sprawi, że dzień będzie lepszy od tych wcześniejszych.


sobota, 16 kwietnia 2016

Warto wracać do tego co się zdarzyło w przeszłości?

Hejka! Wiadome jest to, że nie łatwo jest zapomnieć o tym co było. Nie zawsze było idealnie, zdarzały się na pewno momenty smutne, takich właśnie wspomnień powinniśmy unikać.  Nie mam tu na myśli konkretnego zdarzenia, ale to co było tak naprawdę przyczyniło się do tego, jacy jesteśmy obecnie, co teraz robimy i jak postrzegamy świat.



Są czy będą momenty w których cofniemy się do zdarzeń z przeszłości. Dlatego, że nie zawsze było kolorowo to myślę, że nie ma powodu aby zbytnio się nimi przejmować. No bo po co mamy myśleć nad tym co było, skoro i tak nie mamy już na to wpływu. Chodź... trzeba pamiętać, że zawsze można próbować naprawić pewne błędy, których gdzieś tam w sobie żałujemy. 
Nikt nie przewidział negatywnych zdarzeń tak samo jak nie mógł zapobiec im. To co miało się zdarzyć, tak naprawdę się zdarzyło. Czegoś nas to zapewne nauczyło i tak jak wspomniałam, po części sprawiło jacy jesteśmy.
Niektóre osoby na pewno chcą całkowicie zapomnieć o tym co było. Ale to ona jest w naszej głowie i nie można o niej całkowicie zapomnieć. Dlatego też, nie ma co dumać nad przeszłością. Należy zrobić co się da aby nie żałować i cieszyć się tym co jest, co będzie. Bo nikt nie ma wpływu na to, co np. wydarzy się jutro.


Wyżej napisałam o wracaniu do przeszłości, myślę, że ten post się spodobał. Jeśli jednak nie zgadzacie się ze mną, napiszcie w komentarzu. Z chęcią poczytam wasze odczucie co do tego, co było. Zostawcie link do siebie! Pa!


sobota, 26 marca 2016

Div - album !

Hejka! Przychodzę do was z fajnym i dość prostym pomysłem na dość inny album. Szukając fajnych pomysłów na jakieś własne dekoracje wiosenne trafiłam na taki pomysł: Jak zrobić album na zdjęcia z segregatora. Ja tego sama jeszcze nie robiłam, ale jestem przekonana, że zrobię go w najbliższym czasie, a wtedy podzielę się efektem z wami. Dziś przedstawię wam ''przepis' na to nie sprawdzony przeze mnie, ale brzmi on bardzo fajnie. Zaczynajmy !

Co będzie nam potrzebne? :

segregator, kartki z bloku technicznego, jakaś tkanina, taśma dwustronna/mocny klej, zdjęcia, koszulki, szpilki, igła/ nitka do zszycia materiału, nożyczki.

Jak zrobić? 

1. Rozłóż wybraną tkaninę. Połóż na niej otwarty segregator i odmierz, ile potrzeba Ci tkaniny, aby zrobić okładkę na segregator. W razie potrzeby odetnij zbędny materiał. Zrobisz to w prosty sposób zaginając materiał na okładkę segregatora.


2.Zaznacz szpilkami, na ile powinien być zagięty materiał. Następnie wyjmij ze środka segregator i zszyj materiał. Pamiętaj, aby zaobrębić go na końcach.



3.Jak już nasza zakładka z materiału będzie gotowa, załóż ją na segregator.



4.Na samym końcu ponaklejaj na kartki z bloku technicznego (w wybranym kolorze) zdjęcia. Przymocuj je za pomocą dwustronnej taśmy klejącej.

5. Jeśli chcesz odpisz każde zdjęcie. Włóż do koszulek i zepnij w segregatorze


I tak oto mamy masz album z użyciem segregatora. Mam nadzieję, że taki pomysł wam się spodobał. Zawsze zamiast kupować album można użyć nie potrzebnego segregatora i pokombinować, żeby stworzyć sklejkę zdjęć.  Korzystając z okazji, życzę:
Wesołych świąt Wielkanocy ! 

niedziela, 13 marca 2016

Pytania dotyczące mnie #1

Kim jestem? Czy mogę się nazwać dorosłą? Czy jestem idealna? Czy tak naprawdę nie interesuje mnie negatywne zdanie innych o mnie? Kim będę w przyszłości? Czy mam jakieś pasję?
Na te właśnie pytania spróbuję sobie dziś odpowiedzieć. Nie zagłębiałam się nad tym, ciekawe jak łatwo mi pójdzie. Zaczynajmy

Napewno jestem nastoletnią dziewczyną i jak każdy mam swoje lepsze i gorsze dni. Potrafię być miła, wrażliwa. Co nie oznacza, że nie bywam nerwową czy też ciesząca się z chwili dziewczyną. Lubię dni kiedy jestem pogodna, bo to uśmiech jest tzw głównym napędem do cieszenia się z danego dnia.

Nie uważam się za dorosłą osobę. I w pełni odpowiedzialną za każde zachowanie. Z pewnością potrafię posługiwać się z rozsądkiem, ale 14 lat to nie wiek do nazwania się dorosłą dziewczyną. Niektórzy mogą być innego zdania, ja jednak tak uważam.
Hmm myślę, że nikt nie jest idealny, więc i ja taka nie jestem. Jeśli ktoś dąży do ideału niech to niech odpowie sobie czy chce zadowolić tym sobie czy kogoś. Biorąc oczywiście pod uwagę to, że zmiana dla kogoś jest chyba nie za dobrą decyzją.

Często mówię sobie, że nie interesuje mnie negatywne zdanie innych na mój temat. Wydaje mi się, że wcale tak nie jest. Biorę sobie do siebie komentarze innych nie pokazuje tego, bo to przechodzi po pewnym czasie.

Jestem w II gimnazjum co oznacza, że za dwa lata będę sobie musiała wybrać szkole, po której będę uprawiać zawód. Tylko jaki ja chcę mnie zawód? Ta decyzja jeszcze się pewnie zmieni, ale na tę chwilę poszłabym w kierunku historia/wos. Jaki konkretnie zawód wykonywać to nie wiem.
Pasji jeszcze nie odkryłam, chociaż mam nadzieję, że świadomość posiadania jej przyjdzie łatwo.

Ciekawa jestem jak wy byście odpowiedzieli na któreś z pytania z początku wpisu. Czekam na odpowiedzi w komentarzach. Pa!


środa, 2 marca 2016

Szczerość?

Hejka

Co tam u was słychać ? Jaką macie pogodę?
 U mnie jakoś leci. Na dworze zimno, mimo tego, że wczoraj było słoneczko.
Szczerze to ja nie mogę się doczekać wiosny.

Tak naprawdę to wcześniej już miałam napisać post, ale nie mogłam się zebrać. Brak weny i pomysłów. Dziś się zabrałam i postanowiłam, że napiszę co myślę o byciu szczerym.

"Szczerość" każdy może rozumieć to inaczej, dla mnie to słowo oznacza, że ktoś mówił co czuje. Woli szczerze porozmawiać niż mowic coś aby drugiej osobie się spodobało. Niestety nie każdy tak potrafi się otworzyć .



 Z drugiej strony mamy szczerość w wypowiadanych słowach.
Warto pamiętać, że dla niektórych taka szczerym rość jest czym ważnym. Na każdym kroku są szczerzy. Dla mnie nie jest to bardzo fajna cecha charakteru. Trzeba czasem "zacisnać zęby", powstrzymać się od wypowiedzenia swojej opinii.



Kiedyś byłam szczera i czasem nie chamowałam się ze swoimi opiniami. Stety/niestety mi to przeszło. Czasem mam ochotę powiedzieć co myślę, ale zadaje sobie pytanie "po co" i stwierdzam, że to bezsensu. Takie podejście pewnie nie jest dobre, ale warto czasem się powstrzymać od powiedzeniem tego co się myśli.

Podsumowując szczerość nie zawsze popłaca, ale warto czasem wypowiedzieć co się myśli.

Jakie jest wasze zdanie o szczerości?